Odłącz się

Pewnego dnia porwałem się na odrobinę szaleństwa. Niektórzy ludzie czasem tak mają. Skaczą ze spadochronem, albo z mostu – zawieszeni na elastycznym sznurku. Przegrywają oszczędności życia w kasynie. Wchodzą na stadion Wisły w szaliku Cracovii. Idą popływać z rekinami. Też chciałem spróbować takiej adrenaliny.

Więc poszedłem na spacer bez smartfona. Zrozumcie mnie dobrze: nie dlatego, że go zapomniałem. To była świadoma decyzja! Co prawda ten drań bardzo nie chciał zostać w domu.

To jak mówisz? Że sam idziesz? Przemyślałeś to? A jak coś się stanie? Może złamiesz nogę? Może zaatakuje cię wataha wściekłych psów? Jak wtedy wezwiesz pomocy? A jeżeli mnie zostawisz i przegapisz coś ważnego? Może właśnie przyjdzie Bardzo Ważny Mail, wymagający Natychmiastowej Odpowiedzi? Albo zadzwoni ktoś z Propozycją, Która Zmieni Twoje Życie?

Nie, lepiej mnie zabierz! Na wszelki wypadek.

Oparłem się tego dnia po raz pierwszy. Po prostu powiedziałem do niego: „nie, ty dzisiaj zostajesz w domu, dziś cię nie potrzebuję… my precioussss”.

I wiecie co?

Nic się nie stało.

Nikt mnie nie zaatakował, niczego nie przegapiłem. W szczególności nie przegapiłem udanego spaceru i wielu pięknych rzeczy, które miałem szansę zobaczyć. Nie przegapiłem też cennych myśli przychodzących mi do głowy, która nie była zajęta ciągłym czuwaniem i sprawdzaniem telefonu, czy aby coś tam nie „przyszło”.

Niepostrzeżenie daliśmy się do tych naszych smartfonów przyspawać. Pozwoliliśmy podłączyć Internet prosto do naszych mózgów. Snujemy się po ulicach jak zombiaki, wpatrzeni w ekraniki. Bo maile, bo wiadomości, bo snapy, bo lajki. Tłity na tajmlajnie znikają tak szybko! Na fejsie sytuacja wielce dynamiczna! Trzeba śledzić na bieżąco, bo inaczej przepadnie!

Ale co właściwie przepadnie?

Tak bardzo nie chcemy przegapić niczego STAMTĄD, że aż przegapiamy prawdziwe życie. Według mnie – kiepski interes.

Zamiast przesiadywać na fejsbuku, znajdź sobie jakieś kreatywne hobby. Wyjdź na spacer albo pobiegaj. Przeczytaj książkę. Porozmyślaj. Pomóż dziecku w zadaniu domowym (ale bez szukania rozwiązania w Internecie). Albo zbuduj z nim coś z klocków. Rozwiąż logiczną łamigłówkę. Ugotuj coś według własnego pomysłu. Zrób szalik na drutach. Pomajsterkuj. Napisz list, długopisem, na kartce. Pograj na gitarze. Albo pianinie.

I odłącz się od tej Sieci chociaż na część dnia!

 

Mateusz Pierzchała