Najważniejsze pytanie na świecie

Przeczytałem kiedyś wywiad z pewnym internetowym przedsiębiorcą. Nosił on podtytuł „Jak prowadzić sześć firm na raz i wracać z pracy przed godz. 18:00”. To bardzo ciekawe pytanie i myślę, że odpowiedź na nie też musi być interesująca. Mnie jednak natychmiast nasunęło się pytanie zupełnie inne.

Nie „jak”, a „po co”?

Nie wątpię, że bohater wywiadu takie pytanie sobie zadaje – i znajduje na nie odpowiedź. Ale w wywiadzie nie znalazłem niczego na ten temat. Rozmowa koncentrowała się wyłącznie na „jak”. Młodzi ludzie czytając takie teksty często myślą: „Łaaał, co za gość! No przemistrz! Chciałbym być taki jak on!” – po czym próbują kopiować metody i narzędzia stosowane przez mistrza. Najczęściej bezskutecznie. Efektem musi być frustracja i dołek. „Nie jestem wystarczająco dobry – i nigdy nie będę. Jestem nieudacznikiem i łamagą”.

Też tak czasem miałem. Aż pewnego dnia zrozumiałem, że cel jest znacznie ważniejszy niż proces, który do niego prowadzi.

To odkrycie nauczyło mnie, że pytanie o sens jest najważniejszym pytaniem na świecie. Od tej pory zadaję je sobie w bardzo różnych sytuacjach.

Kiedyś na przykład kupowałem więcej książek, niż mogłem przeczytać. Dziś kupuję tylko te, których przeczytanie ma dla mnie sens. I tylko te czytam. Pamiętam swoje zdumienie, gdy przeczytałem gdzieś o wyzwaniach czytelniczych. Miłośnicy książek podejmują wyzwania w rodzaju: przeczytam w tym roku 52 książki (jedną na tydzień). Albo według ustalonej rozpiski, albo jakiekolwiek bądź. Czytanie książek to jeden z najlepszych nawyków, ale jeżeli czytasz książki na wyścigi, po to, aby “nabić” statystykę, pobić rekord, popisać się przed znajomymi i całym światem – marnujesz czas.

Od dłuższego czasu obserwuję modę na produktywność. Lepsze życie to życie bardziej produktywne. Człowiek sukcesu, skuteczny, szczęśliwy – to człowiek produktywny. Dziesiątki książek, kursów i blogów uczy nas, jak być bardziej produktywnym. Gdy to wszystko widzę, przypomina mi się historia budowy wiatraka.

Jednym z bohaterów „Folwarku Zwierzęcego” Georga Orwella jest koń Boxer. Poczciwy, lojalny, z sercem na kopycie. Bardzo silny i nieprawdopodobnie wręcz pracowity. Jego organizacja pracy była perfekcyjna. Po prostu pracował cały czas. Prawdziwy guru produktywności.

Ale przy tym, powiedzmy to sobie szczerze, niezbyt lotny. Miał on jedną receptę na każdy problem i każde niepowodzenie: „Będę pracować jeszcze więcej”! Słowa te stały się jego życiowym mottem. Wiatrak musi powstać bez względu na wszystko! Kto nie czytał, niech koniecznie przeczyta i sprawdzi, jak skończył Boxer.

Czy w życiu chodzi o to, żeby zawsze za wszelką cenę pracować więcej?

Lepsze życie to umiejętność dokonywania wyboru, co będę robił, a czego nie będę robił. Zamiast robić więcej czegokolwiek – lepiej zrobić mniej czegoś lepszego. Jaki sens ma piętrzenie sobie zadań po to, by każdego wieczora pogrążać się w rozpaczy? „Znowu mi się nie udało, jestem beznadziejny”.

Zanim zaczniesz kombinować, jak coś zrobić, musisz mieć pewność, z jakiego powodu to robisz. Jakie to ma znaczenie? Jaką ma wartość? Co ci to daje? Co daje innym ludziom?

Jeżeli twoje działania nie mają sensu, sukces ci nie grozi.

 

Mateusz Pierzchała